sdrfghJuniorki ESPES Sparty Warszawa zakończyły swój udział w Mistrzostwach Polski. Na długo jednak zapamiętamy turniej w Legionowie, nie tylko z powodu równej gry z faworytami do medali. To co spartanki pokazały na boisku, to kwintesencja sportu i powód do dumy.

Na początek Mistrz Polski

Turniej rozpoczęliśmy z wysokiego „C”. Naszym przeciwnikiem była Legionovia Legionowo, która w ciągu ostatnich trzech lat zdobyła … trzy Mistrzostwa Polski Juniorek. Na pierwszą partię spartanki wyszły lekko rozkojarzone, co przełożyło się na pierwszą stratę punktową (0-3). W kolejnej fazie meczu różnica punktowa niemal się nie zmieniała . Niewykorzystane szanse na siatce dodały „wiatru w żagle” legionowiankom, które wygrały 25-21.

Po zmianie stron role się odwróciły i to podopieczne Roberta Strzałkowskiego narzuciły swój styl gry. Kapitalne zawody rozegrała nasza kapitan Dominika Kozyra, która każdą piłkę zamieniała w punkt. W przyjęciu niemal nieomylna była Wiktoria Babecka. Przy głośnym dopingu naszych kibiców, dziewczyny koncertowo zagrały końcówkę pewnie wygrywając 25-22.

Najbardziej emocjonująca była trzecia odsłona. Prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą, ale to ostatecznie Sparta w końcówce miała dwa punkty przewagi (22-20). To co działo się potem, kibice zapamiętają na długo. Przy wyniku 25-24 dla warszawianek, sędziowie pomylili ustawienia. Mimo regulaminowej zmiany, ta nie została wpisana do protokołu. Awantura przy stoliku sędziowskim trwała dobre kilka minut, ale ostatecznie sędziowie przyznali rację Sparcie i cofnęli punkt Legionovii. Chwilę później ważny punkt z prawego skrzydła zdobyła Zuzanna Jachowska, a emocjonującą końcówkę po profesorsku rozegrała Dominika Kozyra, obijając blok rywalek. Zapachniało wielką sensacją …

Legionovia to jednak Legionovia. Posiadająca w swoich szeregach kilka reprezentantek Polski i uczennic Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, nie zamierzała się poddawać. Kolejny raz w tym sezonie, kapitalnym serwisem dręczyła nas Natalia Dąbrowska i mimo reakcji sztabu Sparty, niemal w pojedynkę rozbiła nasz zespół 25-10.

Tiebreak rozpoczął się po naszej myśli. Uzyskaliśmy dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywało się do zmiany stron (8-6). Chwilę później, blok Aleksandry Gryki pozwolił wyjść gospodyniom na pierwsze w tym secie prowadzenie (10-9). Ostatecznie po ataku reprezentantki Polski – Zuzanny Góreckiej, Mistrzynie Polski wygrały 15-11. Było to kapitalne widowisko i pokaz siły charakteru spartanek.

Z Jarosławiem o wszystko

Kto myślał, że mecz z Mistrzem Polski był emocjonujący, to grubo się pomylił. Następnego dnia graliśmy z kolejnym faworytem do medali – San Pajdą Jarosław. Dwa tygodnie wcześniej przeszły one jak burza przez turniej ćwierćfinałowy pozostawiając w tyle takie marki jak Gedania Gdańsk czy Pałac Bydgoszcz, zasilony zawodniczkami z ekstraklasy! Drużyna z Podkarpacia ma w swoim składzie kolejne cztery etatowe kadrowiczki. Myśląc o awansie do dalszych gier musieliśmy to spotkanie wygrać. Te wszystkie okoliczności nie przestraszyły  jednak naszych dziewczyn.

O ile pierwszy set przegrany do 19, był w naszym wykonaniu niemrawy, o tyle reszta pojedynku stała na bardzo dobrym poziomie. Nieomylny w ataku był duet Weronika Sobiczewska – Julia Serowiecka. Jednak z piłki na piłkę zawodniczki Sparty rozkręcały się, stawiając coraz trudniejsze warunki rywalkom. Mimo powtórki z pierwszego seta i przegranej 25-19, nasza gra wyglądała dużo lepiej.

Do swojej dobrej dyspozycji wróciła Monika Kacprzak, dokładając ważne punkty atakiem i blokiem. Kolejny raz spartanki pokazały, co znaczy charakter i siła drużyny. Będąc pod ścianą rozpoczęliśmy piękną pogoń wygrywając w trzeciej odsłonie 25-21. Kolejny raz bohaterką była Dominika Kozyra, która wraz z Julią Dąbrowską stanowiły bardzo groźny duet pod siatką.

Czwarta partia to „one man show”. Seria zagrywek Julii Czeladko i kapitalna gra blok-obrona rozbiła siatkarki z Jarosławia do 9. Tym samym doprowadziliśmy drugi raz w ciągu zaledwie 20 godzin do tiebreak’a. Lepiej rozpoczęły go zawodniczki Pajdy i gdy tablica wyników wskazywała 13-9 dla nich, pierwsi kibice zaczęli wychodzić z hali na ulicy Zakopiańskiej.

Drugi raz w tym meczu spartanki się poderwały i ku zdziwieniu wszystkich doprowadziły do remisu po 13. Mimo przepięknej pogoni, to przeciwnik wygrał dwie kolejne akcje i pozbawił nas marzeń. Te dwie piłki ostatecznie zadecydowały o braku naszego awansu do finału w Dębicy. Emocje były ogromne, a nasze siatkarki długo po zakończeniu spotkania leżały na parkiecie.

Smutna wygrana z Chemikiem Police

Po takich dwóch ciosach niejeden by się poddał, ale nie warszawska Sparta. Mimo braku możliwości awansu, pokazaliśmy swoją dojrzałość. Jedynie na początku pierwszej odsłony, Chemik wyszedł na prowadzenie (0-3). Kolejne akcje nakręcały dobrze dysponowane stołeczne, które wygrały 25-17. W kolejnych dwóch partiach zespół z Pomorza uzbierał zaledwie 19 punktów, a Sparta bardzo pewnie pokonała Chemik Police (25-17, 26-9, 25-10). Zwycięstwo nic nam jednak nie dało i ostatecznie zajęliśmy trzecie miejsce w półfinale.

Siatkarki Sparty, mimo dwóch porażek „o włos”, zebrały wiele pozytywnych słów ze strony trenerów, prezesów i zawodniczek z innych drużyn. Gratulacje za postawę płyną z całej Polski, za co bardzo dziękujemy. Wierzymy, że to doświadczenie tylko wzmocni je na przyszłość. Nie mamy prawa się wstydzić i czuć się gorsi od faworyzowanych zespołów. Podopieczne trenera Roberta Strzałkowskiego pokazały co to jest spartański charakter. Dziękujemy Drużyno!

 

 

 

 

 

  • Relacja TV

  • Nabór do sekcji siatkówki

    Sparta Warszawa-Wieżyca 2011 Stężyca
  • Dołącz do nas na Facebooku

  • Patronat medialny


  • Partnerzy

    Dziękujemy Urzędowi Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy za współfinansowanie Obozu Szkoleniowego w Ciechanowie w dniach 7-12.02.2016