Ewa_Śliwińska_2014_01Teraz moje wyzwania skierowane są na inne cele – O swoich początkach, pięknej przygodzie z siatkówką i ciężkiej decyzji opowiada nam była już reprezentantka Polski i przyjmująca Developresu Rzeszów – Ewa Żak, bardziej znana siatkarskim kibicom pod panieńskim nazwiskiem Śliwińska.

Dosyć niespodziewanie ogłosiłaś zakończenie kariery sportowej. Powiedz skąd taka decyzja?

Skończyłam z profesjonalnym graniem, ponieważ byłam zmęczona życiem na walizkach. Ponadto w ostatnim czasie dużo w moim życiu się zmieniło. Skończyłam studia, więc zawód mam już w ręku i wyszłam za mąż. Stwierdziłam, ze wcześniej czy później będę musiał pójść do normalnej pracy, ponieważ jak będę już starsza to bez doświadczenia nikt nie będzie mnie chciał zatrudnić. Poza tym jeżeli chcę być dobrym fizjoterapeutą muszę się jeszcze dużo nauczyć i zdobywać doświadczenie w pracy. Wiem, że to na co zapracuje się opłaci, w siatkówce niestety jest o to trudno. W sporcie nie decydują tylko umiejętności, ale również wiele innych czynników.

Masz dopiero 25 lat więc jak na siatkarkę teoretycznie wchodzisz w najlepszy wiek. Nie będzie brakowało Ci wyzwań?

Myślę, że nie, bo teraz moje wyzwania są skierowane na inne cele. Jako fizjoterapeutka chce pomagać dzieciom, a moja praca będzie pożyteczna i przede wszystkim skierowana na drugiego człowieka. Tego poczucia sensu właśnie brakowało mi w siatkówce. Poza tym nie odcinam się zupełnie od treningów. Staram się regularnie chodzić na siłownie i w końcu robić to co ja chce, a nie co mi każą inni.

Swoją karierę rozpoczęłaś w MUKS Sparcie Warszawa pod okiem ikony tego klubu – trenera Teofila Czerwińskiego. Opowiedz o swoich początkach.

Sparta Warszawa była tak naprawdę moim pierwszym profesjonalnym klubem. Swoją przygodę rozpoczęłam chyba w 6 klasie. Bardzo dużo się tam nauczyłam, a „złote” rady trenera Czerwińskiego wykorzystywałam później przez całą swoją karierę. Uważam, ze to był trener, który nauczył mnie zdecydowanie najwięcej, za co jestem jemu bardzo wdzięczna. Tak to się wszystko zaczęło. Cieszyłam się, że mogę trenować pod okiem tak doświadczonego trenera i to bez wyjeżdżania z rodzinnego miasta. Niestety jak to w sporcie bywa, w końcu musiałam zmienić otoczenie by się dalej rozwijać. Po maturze wyjechałam do Krakowa, by tam reprezentować barwy Wisły.

No właśnie, był krótki epizod w Krakowie i sportowo bardzo dobre pięć lat w DevelopResie Rzeszów. Byłaś tam niemal od samego początku istnienia klubu. Co zapamiętasz z tego okresu?

W Krakowie wracałam do siebie po kontuzji kolana i nie był to łatwy sezon. Na pewno był to okres, w którym spałam najmniej (śmiech). Oprócz siatkówki, rozpoczęłam w Krakowie pierwszy rok studiów na Akademii Wychowania Fizycznego. Pamiętam, że miałam bardzo dużo nauki i musiałam często zarywać noce. Spałam wtedy po trzy godziny, a na treningu zdarzało się, że byłam ledwie przytomna. Drużyna Wisły była naprawdę fajna i tworzyłyśmy zgraną paczkę. Miło będę wspominać ten okres. Potem byłam zmuszona do przeniesienia się do innego klubu, gdyż Wisła Kraków straciła sponsora. Padło na Rzeszów, gdyż tam mogłam dokończyć rozpoczęte studia. Jestem za to klubowi bardzo wdzięczna, bo wiem, że nie w każdym zespole przychylnie się na to patrzy. Pięć sezonów w Developresie, oprócz ostatniego , będę wspominała bardzo miło. Najpiękniejszy czas to te pierwsze lata. Dziewczyny były rewelacyjne. Wspólnie udało nam się wywalczyć awans, wszystkie się wspierałyśmy. Później już w Orlen Lidze , gdy w pierwszym sezonie zbierałyśmy przysłowiowe „baty” i tak zawsze walczyłyśmy do końca, to było naprawdę coś fantastycznego. Ostatni sezon niestety utkwi mi w pamięci jako sezon stracony i niestety pełen rozgoryczenia. Owszem można nie grać i „grzać” ławę, to są decyzje trenera z którymi nie chcę polemizować. Ale nawet zawodnik rezerwowy musi się czuć potrzebny drużynie i przede wszystkim być traktowany z szacunkiem. Niestety w tym w ostatnich miesiącach tak nie było. Myślę, że to się niestety przeniosło na tegoroczny wynik i zajęłyśmy najbardziej niewdzięczne dla sportowca czwarte miejsce. Życzę dziewczynom jak najlepiej, by w najbliższym czasie udało im się zdobyć upragniony medal – najlepiej złoty. Na pewno będę śledzić poczynania Developresu w przyszłym sezonie, bo spędziłam tam kawałek swojego życia.

Czym teraz będziesz się zajmowała?

Teraz pracuję jako fizjoterapeuta z dzieciaczkami i spełniam się jako żona. Planuję zrobić wiele kursów, by stale podnosić swoje kwalifikacje i móc jak najlepiej poprawiać jakość życia moich małych pacjentów.

Czego w takim razie możemy Ci życzyć?

Trzymajcie kciuki, żebym w przyszłości była dobrym specjalistą. Będę wdzięczna za każda modlitwę za mnie.

  • Relacja TV

  • Nabór do sekcji siatkówki

    Sparta Warszawa-Wieżyca 2011 Stężyca
  • Dołącz do nas na Facebooku

  • Patronat medialny


  • Partnerzy

    Dziękujemy Urzędowi Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy za współfinansowanie Obozu Szkoleniowego w Ciechanowie w dniach 7-12.02.2016