Zwycięstwo nad stołecznym zespołem odniosły zawodniczki PLKS-u. Tym samym podopieczne, debiutującego na ławce trenerskiej, Dariusza Parkitnego zrewanżowały się za porażkę w Warszawie.
Mecz lepiej zaczęły miejscowe, otwierając pierwszego seta wynikiem 3:0. Chwilę później pszczynianki mogły mieć o oczko więcej, ale Agnieszka Mitręga pomyliła się w ataku (3:1). Kiedy dwa punkty dołożyła Wioletta Szkudlarek, miejscowe prowadziły 5:1. Spartanki miały ogromne problemy z przyjęciem, „za darmo” oddając rywalkom piłki. Niemoc warszawianek przełamała Magdalena Wawrzyniak atakiem z lewego skrzydła (6:2). Od tego momentu stołeczne wyraźnie opanowały nerwy, co przełożyło się na grę blokiem i w ataku. Ze stanu 7:2 szybko zrobiło się 9:6, ale podopieczne Dariusza Parkitnego ponownie uciekły rywalkom na 12:8. Przy dwupunktowej przewadze PLKS-u (12:10) Wawrzyniak miała szansę zmniejszyć straty do zaledwie oczka, jednak piłka z kontrataku znalazła się poza boiskiem (13:10). W szeregach przyjezdnych zaczęły mnożyć się błędy, dodatkowe problemy w komunikacji sprawiły, że pszczynianki odskoczyły na 18:11, utrzymując wysoką przewagę do końca partii. Ślązaczki świetnie radziły sobie na bloku, ale nie ustrzegły się również błędów – szczególnie na zagrywce. Wynik pierwszego seta ustaliła Szkudlarek (25:16).
W drugiej odsłonie meczu wyrównana walka toczyła się do stanu 2:2. Po bloku Szkudlarek na Paulinie Głaz PLKS prowadził 4:2, ale dzięki zagrywce Magdaleny Gryko Sparta ponownie wyrównała (4:4). Wówczas dała o sobie znać wypożyczona z MKS-u Dąbrowa Górnicza Natalia Kurnikowska. Przyjmująca pszczynianek zdobyła trzy punkty z rzędu i Ślązaczki prowadziły 7:4. Oba zespoły na zmianę raziły błędami, a trzypunktowe prowadzenie gospodyń utrzymywało się do stanu 12:9. Spartanki po ataku Głaz doprowadziły do remisu (12:12) i walka na siatce ponownie się wyrównała. Rywalkom odpowiedziała grająca przed sezonem w Warszawie Małgorzata Sikora, dwa błędy w ataku dołożyła Głaz i PLKS po raz kolejny wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (15:12). Jednak nie na długo. Kiedy w polu serwisowym stanęła Karolina Polak, stołeczne zbliżyły się na jeden punkt (16:15), a po aucie Szkudlarek już remisowały (18:18). Siatkarki trenera Parkitnego wykorzystały błąd Gryko odskakując na 20:18. Dwupunktowe prowadzenie utrzymywało się do końca partii, którą pszczynianki wygrały 25:23.
Trzecią odsłonę meczu otworzyła Głaz, ale pięć kolejnych błędów Sparty sprawiło, że to miejscowe prowadziły 5:1. Pszczynianki pokazały pomocną dłoń i to po ich pomyłkach na boisku było już tylko 5:4. Kiedy do głosu doszły środkowe Tomasza Kamudy – Izabela Ściborska i Ewelina Toborek – na tablicy wyników był remis 6:6. Coraz wyraźniejsza przewaga miejscowych zaczęła zarysowywać się od stanu 8:8. Seria zagrywek Sikory, wspartej czujnym blokiem Natalii Staniuchy, dała PLKS-owi prowadzenie 14:8. Chwilę później rozgrywająca pszczynianek ponownie punktowała blokiem, a przewaga miejscowych urosła do siedmiu oczek (16:9). Warszawianki nie potrafiły przebić się przez szczelną ścianę gospodyń, przegrywając po bloku na Głaz 11:20. Wysokie prowadzenie ekipy z Pszczyny nieco uśpiło jej czujność, co wykorzystały podopieczne Tomasza Kamudy (22:16), jednak trzy kolejne akcje należały już do pszczynianek, które zakończyły trzeciego seta wynikiem 25:16.
PLKS Pszczyna – MUKS Sparta Warszawa 3:0
(25:16, 25:23, 25:16)
Skład Sparty: Ściborska, E. Polak, Gryko, Toborek, Wawrzyniak, Głaz, Bulbak (libero) oraz K. Polak i Sikorska
