xdcfvgbhjnZapraszamy do videorelacji z meczu San Pajda Jarosław – ESPES Sparta Warszawa, który odbył się w ubiegłą sobą w ramach rozgrywek Mistrzostw Polski Juniorek w Legionowie.

https://www.youtube.com/watch?v=8aQg18RKUFk

Podziękowania dla Pana Zdzisława Kubackiego.

Czytaj dalej

ftghjW ubiegły weekend grały nie tylko nasze juniorki. W kolejnym turnieju ligowym kategorii czwórek, w rozgrywkach „Kinder + sport” rewelacyjnie zaprezentowały się podopieczne trenera Miłosza Piersy. Spartanki rozegrały 3 mecze, nie dając szans rywalkom na zdobycie nawet seta! Kolejne 6 pkt wzmacnia naszą pozycje w tabeli! Brawo My! 

Nasze zawodniczki :
Ida Wyszomirska, Milena Wawrzyniak, Wiktoria Szczepańska, Wiktoria Maliszewska

Brawo dziewczyny!!!

Czytaj dalej

Sparta w SP 267

14 marca 2018 12:15 | Aktualności

28907145_2049789625297437_1214938592_n

Wczoraj w Szkole Podstawowej nr 267 na Żoliborzu, odbyło się spotkanie popularyzujące piłkę siatkową wśród dzieci i młodzieży. Zajęcia ogólnorozwojowe z elementami siatkówki poprowadzili nasi trenerzy Dorota Świeniewicz i Miłosz Piersa. 

W najbliższej przyszłości przewidujemy kolejne otwarte zajęcia z młodymi adeptami siatkówki. Jesteś zainteresowana? Przyjdź do Sparty Warszawa! Zacznij swoją przygodę życia już teraz!

 

KONTAKT DO SPRAW NABORÓW DO GRUP MŁODZIEŻOWYCH:

zadzwoń:

792-455-046 trener Miłosz Piersa

lub skontaktuj się za pośrednictwem naszego fanpega:

https://www.facebook.com/SpartaWarszawa/

 

Czytaj dalej

20171122-IMG_0420

Trener ESPES Sparty Warszawa Robert Strzałkowski w obszernym wywiadzie dla mazowieckasiatkowka.pl. „Jeśli dojdzie do meczów o wszystko, być może na boisku wesprze nas Dorota Świeniewicz” – zapowiada.
-To trzeci sezon z kolei, w którym Spartankom zabrakło do awansu do finałów MPJ dosłownie kilku piłek. Klątwa półfinałów?
Robert Strzałkowski: -Każdy sezon to nowe rozdanie, tym bardziej w rozgrywkach młodzieżowych. W zeszłym roku Sparta przegrała, jak się później okazało, ze złotym i brązowym medalistą Mistrzostw Polski. W tym roku los skojarzył nas ponownie z potentatami i myślę, że na ich tle zaprezentowaliśmy się przyzwoicie, przegrywając dopiero w tie-breakach. Faktem jednak jest, że nasz klub nie posiada dziewcząt w Szkole Mistrzotwa Sportowego, a co za tym idzie, jakościowo bardzo dobrych i doświadczonych jak na swój wiek zawodniczek. Ta różnica ostatecznie zadecydowała o naszych porażkach z Legionovią i Jarosławiem, ale wracamy do domu z podniesionymi głowami.

-W Legionowie Pańskie podopieczne dały z siebie wszystko i zaprezentowały się z dobrej strony, urywając po dwa sety LTS Legionovii i SAN-Pajdzie. Myśli Pan, że inna grupa półfinałowa byłaby dla Was łatwiejsza?
-Zagraliśmy dobre zawody i pozostawiliśmy po sobie bardzo dobre wrażenie. Swoje szanse na zajęcie pierwszego miejsca mieliśmy dwa tygodnie temu w Mielcu, ale w ćwierćfinałach zabrakło nam jakości. Teraz można „gdybać”, ale faktycznie potencjał grup jest różny. Na tym etapie nie ma to jednak żadnego znaczenia. Chcąc grać o medale musisz być po prostu najlepszy. Nam zabrakło naprawdę niewiele.

-Poważne kłopoty zdrowotne miała jedna z liderek zespołu Marcelina Karpińska. Zastąpiła ją Julia Dąbrowska. Na ile okazało się to kluczowe w kontekście wyniku sportowego?
-Marcelina przyszła do nas jako spore wzmocnienie, ale nie było jej dane dokończyć sezonu i w końcówce listopada przestała trenować. Nie mieliśmy na tę sytuację żadnego wpływu, więc dywagacje zostawiam kibicom. Na początku września zerwane więzadła w stawie skokowym miała zresztą Julka Dąbrowska, która wróciła do grania dopiero w połowie stycznia. Mieliśmy sporo pecha, ale to tylko wzmocniło nas jako drużynę. Julka zagrała dobre zawody i była jedną z kluczowych zawodniczek mojego zespołu.

-Teraz przed Spartą kolejne wyzwanie: utrzymanie się w drugiej lidze. Jak ocenia Pan szanse swoich podopiecznych na dokonanie tego?
-Początek sezonu był słaby w naszym wykonaniu. Miało na to wpływ wiele czynników. Oprócz Dominiki Kozyry i Moniki Kacprzak, żadna z zawodniczek nie grała w rozgrywkach seniorskich. Prawda jest też taka, że zawodniczki przychodzące do nas grały w teoretycznie słabszych zespołach. Kilka dziewcząt zmieniło pozycję – Monika Kacprzak ze środkowej na atakująca, Aneta Matczak z przyjmującej na środkową, Marcelina Karpińska z atakującej na przyjmująca) i brakowało nam wyraźnie zgrania. W drugiej rundzie walczymy już z każdym zespołem, co przełożyło się na liczbę punktów. Teraz przed nami ostatnia kolejka drugiej ligi i nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć o zwycięstwo. Jeśli zagramy z charakterem i dobrze taktycznie, to będziemy w stanie powalczyć z Nowym Dworem. W ostatnich dniach pokazaliśmy, że dobrze gramy pod presją, więc liczę na ambitną postawę moich dziewczyn. Przed turniejem półfinałowym Mistrzostw Polski Juniorek każdy nas skreślał, a jednak podnieśliśmy wysoko rękawice. Jeśli ewentualnie dojdzie do fazy play-out wiem, że moje dziewczyny dadzą z siebie dosłownie wszystko. 

-Na ile prawdziwe są pogłoski, według których do gry w fazie play-out przygotowuje się trenerka kadetek Sparty, legendarna Dorota Świeniewicz?
-Dorota Świeniewicz to żywa legenda polskiej siatkówki. Nadal jest to świetna siatkarka i jeśli dojdzie do meczów o wszystko, być może będzie nam pomagała. Na treningach widać jej spokój i technikę. Nie znaczy to jednak, że moje młode zawodniczki pójdą w odstawkę. Jestem zadowolony ze swoich podopiecznych, ale doświadczenie Doroty może nam pomóc w kluczowych sytuacjach.

-Jakie są plany Sparty na przyszłość? Kluczowe zawodniczki kończą wiek juniorski i zapewne zechcą poszukać zatrudnienia w wyższych klasach rozgrywkowych, a obecnym kadetkom trudno będzie wypełnić po nich lukę. Czy klub będzie kontynuować politykę młodzieżową, czy wróci do koncepcji seniorskiej?
-O planach będziemy rozmawiali w najbliższej przyszłości. Władze klubu będą musiały podjąć kilka ważnych decyzji personalnych, chociażby z obsadą stanowiska trenera włącznie. Jest kilka dziewcząt, które pretendują do gry na wysokim poziomie, jak choćby Dominika Kozyra i Monika Kacprzak, których potencjał jest gigantyczny. Pozostałe siatkarki też zrobiły duże postępy i sądzę, że byłyby sporym wzmocnieniem wielu seniorskich klubów. Jaką drogę wybierze Sparta na kolejne sezony, pokażą najbliższe dni. Wiemy, że Warszawa potrzebuje silnej kobiecej młodzieżowej siatkówki, ale potrzeba do tego wielu dobrych decyzji. Tak czy inaczej, praca z młodzieżą jest dla klubu priorytetowa.
Czytaj dalej

sdrfghJuniorki ESPES Sparty Warszawa zakończyły swój udział w Mistrzostwach Polski. Na długo jednak zapamiętamy turniej w Legionowie, nie tylko z powodu równej gry z faworytami do medali. To co spartanki pokazały na boisku, to kwintesencja sportu i powód do dumy.

Na początek Mistrz Polski

Turniej rozpoczęliśmy z wysokiego „C”. Naszym przeciwnikiem była Legionovia Legionowo, która w ciągu ostatnich trzech lat zdobyła … trzy Mistrzostwa Polski Juniorek. Na pierwszą partię spartanki wyszły lekko rozkojarzone, co przełożyło się na pierwszą stratę punktową (0-3). W kolejnej fazie meczu różnica punktowa niemal się nie zmieniała . Niewykorzystane szanse na siatce dodały „wiatru w żagle” legionowiankom, które wygrały 25-21.

Po zmianie stron role się odwróciły i to podopieczne Roberta Strzałkowskiego narzuciły swój styl gry. Kapitalne zawody rozegrała nasza kapitan Dominika Kozyra, która każdą piłkę zamieniała w punkt. W przyjęciu niemal nieomylna była Wiktoria Babecka. Przy głośnym dopingu naszych kibiców, dziewczyny koncertowo zagrały końcówkę pewnie wygrywając 25-22.

Najbardziej emocjonująca była trzecia odsłona. Prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą, ale to ostatecznie Sparta w końcówce miała dwa punkty przewagi (22-20). To co działo się potem, kibice zapamiętają na długo. Przy wyniku 25-24 dla warszawianek, sędziowie pomylili ustawienia. Mimo regulaminowej zmiany, ta nie została wpisana do protokołu. Awantura przy stoliku sędziowskim trwała dobre kilka minut, ale ostatecznie sędziowie przyznali rację Sparcie i cofnęli punkt Legionovii. Chwilę później ważny punkt z prawego skrzydła zdobyła Zuzanna Jachowska, a emocjonującą końcówkę po profesorsku rozegrała Dominika Kozyra, obijając blok rywalek. Zapachniało wielką sensacją …

Legionovia to jednak Legionovia. Posiadająca w swoich szeregach kilka reprezentantek Polski i uczennic Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, nie zamierzała się poddawać. Kolejny raz w tym sezonie, kapitalnym serwisem dręczyła nas Natalia Dąbrowska i mimo reakcji sztabu Sparty, niemal w pojedynkę rozbiła nasz zespół 25-10.

Tiebreak rozpoczął się po naszej myśli. Uzyskaliśmy dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywało się do zmiany stron (8-6). Chwilę później, blok Aleksandry Gryki pozwolił wyjść gospodyniom na pierwsze w tym secie prowadzenie (10-9). Ostatecznie po ataku reprezentantki Polski – Zuzanny Góreckiej, Mistrzynie Polski wygrały 15-11. Było to kapitalne widowisko i pokaz siły charakteru spartanek.

Z Jarosławiem o wszystko

Kto myślał, że mecz z Mistrzem Polski był emocjonujący, to grubo się pomylił. Następnego dnia graliśmy z kolejnym faworytem do medali – San Pajdą Jarosław. Dwa tygodnie wcześniej przeszły one jak burza przez turniej ćwierćfinałowy pozostawiając w tyle takie marki jak Gedania Gdańsk czy Pałac Bydgoszcz, zasilony zawodniczkami z ekstraklasy! Drużyna z Podkarpacia ma w swoim składzie kolejne cztery etatowe kadrowiczki. Myśląc o awansie do dalszych gier musieliśmy to spotkanie wygrać. Te wszystkie okoliczności nie przestraszyły  jednak naszych dziewczyn.

O ile pierwszy set przegrany do 19, był w naszym wykonaniu niemrawy, o tyle reszta pojedynku stała na bardzo dobrym poziomie. Nieomylny w ataku był duet Weronika Sobiczewska – Julia Serowiecka. Jednak z piłki na piłkę zawodniczki Sparty rozkręcały się, stawiając coraz trudniejsze warunki rywalkom. Mimo powtórki z pierwszego seta i przegranej 25-19, nasza gra wyglądała dużo lepiej.

Do swojej dobrej dyspozycji wróciła Monika Kacprzak, dokładając ważne punkty atakiem i blokiem. Kolejny raz spartanki pokazały, co znaczy charakter i siła drużyny. Będąc pod ścianą rozpoczęliśmy piękną pogoń wygrywając w trzeciej odsłonie 25-21. Kolejny raz bohaterką była Dominika Kozyra, która wraz z Julią Dąbrowską stanowiły bardzo groźny duet pod siatką.

Czwarta partia to „one man show”. Seria zagrywek Julii Czeladko i kapitalna gra blok-obrona rozbiła siatkarki z Jarosławia do 9. Tym samym doprowadziliśmy drugi raz w ciągu zaledwie 20 godzin do tiebreak’a. Lepiej rozpoczęły go zawodniczki Pajdy i gdy tablica wyników wskazywała 13-9 dla nich, pierwsi kibice zaczęli wychodzić z hali na ulicy Zakopiańskiej.

Drugi raz w tym meczu spartanki się poderwały i ku zdziwieniu wszystkich doprowadziły do remisu po 13. Mimo przepięknej pogoni, to przeciwnik wygrał dwie kolejne akcje i pozbawił nas marzeń. Te dwie piłki ostatecznie zadecydowały o braku naszego awansu do finału w Dębicy. Emocje były ogromne, a nasze siatkarki długo po zakończeniu spotkania leżały na parkiecie.

Smutna wygrana z Chemikiem Police

Po takich dwóch ciosach niejeden by się poddał, ale nie warszawska Sparta. Mimo braku możliwości awansu, pokazaliśmy swoją dojrzałość. Jedynie na początku pierwszej odsłony, Chemik wyszedł na prowadzenie (0-3). Kolejne akcje nakręcały dobrze dysponowane stołeczne, które wygrały 25-17. W kolejnych dwóch partiach zespół z Pomorza uzbierał zaledwie 19 punktów, a Sparta bardzo pewnie pokonała Chemik Police (25-17, 26-9, 25-10). Zwycięstwo nic nam jednak nie dało i ostatecznie zajęliśmy trzecie miejsce w półfinale.

Siatkarki Sparty, mimo dwóch porażek „o włos”, zebrały wiele pozytywnych słów ze strony trenerów, prezesów i zawodniczek z innych drużyn. Gratulacje za postawę płyną z całej Polski, za co bardzo dziękujemy. Wierzymy, że to doświadczenie tylko wzmocni je na przyszłość. Nie mamy prawa się wstydzić i czuć się gorsi od faworyzowanych zespołów. Podopieczne trenera Roberta Strzałkowskiego pokazały co to jest spartański charakter. Dziękujemy Drużyno!

 

 

 

 

 

Czytaj dalej

nowe logoJuż jutro drużyna ESPES Sparty Warszawa rozpocznie turniej półfinałowy Mistrzostw Polski Juniorek. W piątek o godzinie 16.00 zmierzymy się z aktualnym Mistrzem Polski i jednocześnie gospodarzem turnieju – LTS Legionovią Legionowo.

Zespoły Sparty i Legionovii znają się jak „łyse konie”. Tylko w tym sezonie ekipy spotkały się aż pięć razy. Czterokrotnie wygrywały legionowianki, tylko raz zwyciężyły siatkarki z Warszawy. Warto dodać, że jesteśmy jedynym juniorskim zespołem w Polsce, który w oficjalnym meczu pokonał utytułowanego rywala w tym sezonie. Miało to miejsce w październiku ubiegłego roku, w ramach rozgrywek ligi juniorek, gdzie wygraliśmy w trzech setach.  Dwa tygodnie temu nie wykorzystaliśmy swoich szans i ulegliśmy LTS – owi 2-3 w drugiej lidze.

Wszystko to jednak historia, a turnieje rządzą się swoimi prawami. Do Legionowa jedziemy po awans do Finałów Mistrzostw Polski. Trzymajcie kciuki!

LTS Legionovia Legionowo – ESPES Sparta Warszawa

ul. Zakopiańska 4 Legionowo; godz.16.00

Czytaj dalej

26758066_1978031842226661_3219523786879225791_o

Ciekawy wywiad z naszą atakującą – Moniką Kacprzak, który ukazał się w największym siatkarskim portalu w Polsce! Zachęcamy do lektury.

Przed siatkarkami stołecznej Sparty Warszawa zacięty bój o finały mistrzostw Polski juniorek. W międzyczasie, podopieczne trenera Roberta Strzałkowskiego walczą też o jak najlepszą lokatę w drugiej lidze. W tym  sezonie ważną częścią drużyny jest zawodniczka, która ze środkowej bloku została nominalną atakującą i, jak sama podkreśla, jest z tego powodu bardzo zadowolona – Lubię zmiany, a lepszej nie mogłam sobie wymarzyć – mówi. Poznajcie jedną z „perełek” warszawskiej Sparty, Monikę Kacprzak – dziewiętnastolatkę z „papierami na duże granie”.

Pochodzisz z Płocka, gdzie byłaś wychowanką lokalnego klubu MUKS Volley Płock.  Od dwóch sezonów jesteś zawodniczką Sparty Warszawa. Czy z perspektywy czasu uważasz, że to był dobry transfer?

Monika Kacprzak:Patrząc z perspektywy czasu, nie mam żadnych wątpliwości, że był to dobry transfer. Grając już w Płocku, obserwowałam Spartę i w pewnym momencie stała się ona moim celem, do którego udało mi się podążyć. Śmiało mogę stwierdzić, iż była to jedna z najlepiej podjętych decyzji w mojej przygodzie z siatkówką.

Jesteś w tym sezonie dobrze punktującą zawodniczką. 18 punktów – tyle średnio zdobywasz w meczu dla swojej drużyny. To chyba niezły wynik?

Jest to niezły wynik, aczkolwiek uważam, że stać mnie na więcej. Poprzez ciężką pracę na treningach, cały czas staram się rozwijać skrzydła i wykorzystywać swoje możliwości, abym w każdym kolejnym meczu mogła zdobywać jeszcze więcej punktów.

W poprzednich latach swojej siatkarskiej kariery grałaś na pozycji środkowej, ale obecny trener, Robert Strzałkowski, widzi cię na pozycji atakującej. Jak oceniasz tę zmianę?

Lubię zmiany, a lepszej nie mogłam sobie wymarzyć. Już od dawna bardzo chciałam realizować się na pozycji atakującej, a dzięki mojemu aktualnemu trenerowi, stało się to możliwe. Podjęta przez niego decyzja stała się spełnieniem jednego z moich marzeń.

Jak twoim zdaniem obecna współpraca z trenerem, który prowadził już drużyny z ekstraklasy, pomaga ci w rozwijaniu siatkarskiego rzemiosła?

Współpraca z trenerem Robertem Strzałkowskim przebiega bardzo pomyślnie. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczałam, że w tak krótkim czasie, uda mi się nabyć tylu umiejętności grając na nowej, do niedawna zupełnie obcej mi pozycji. Myślę, że zrobiłam wyraźny postęp pod okiem obecnego trenera.

Masz 189 cm wzrostu, a twój zasięg w ataku wynosi aż 316 cm. Masz świetne warunki ku temu, żeby w przyszłości być jedną z najlepszych siatkarek w kraju.  Jakie jest wobec tego twoje największe sportowe marzenie?

Moim największym sportowym marzeniem jest granie w bardzo dobrym klubie oraz możliwość wyjścia na parkiet jako reprezentantka kraju (uśmiech).

Przed wami półfinały mistrzostw Polski juniorek. Losowanie nie było dla was łaskawe, trafiłyście bowiem na silne zespoły San-Pajda Jarosław, Chemik Police oraz aktualne Mistrzynie Polski, Legionovię Legionowo. Jak widzisz wasze szanse na wejście do finałów tego turnieju?

Rzeczywiście, losowanie nie było dla nas łaskawe. Tradycją stało się dzielenie grupy z Legionovią Legionowo. Półfinał mistrzostw Polski to etap, w którym nie ma słabych drużyn, więc z pewnością nie będzie łatwo. Myślę, że stać nas na awans do finału tego turnieju, jeśli damy z siebie wszystko i zagramy to, co potrafimy. Siatkówka to nieprzewidywalny sport, więc czekające nas spotkania mogą być naprawdę ciekawe.

Poza rozgrywkami juniorek, walczycie także o jak najwyższe miejsce w drugiej lidze. Ten rok zaczął się dla was pomyślnie. W każdym meczu udało się zdobyć punkty oraz zanotować cztery zwycięstwa. Czujecie się mocniejsze niż na początku sezonu?

Z pewnością czujemy się mocniejsze niż na początku sezonu. Wtedy nie byłyśmy jeszcze tak zgrane i wszystko wydawało się dla nas nowe. Odniesione w ostatnim czasie zwycięstwa dodały nam większej motywacji, aby kontynuować dobrą passę i zająć możliwie najwyższe miejsce.

Mówi się, że „siatkówka to gra błędów”. Co czujesz po meczu, który ewidentnie przegrywacie na własne życzenie, popełniając ich zbyt dużo? Takim przykładem może być przegrany niedawno u siebie tie-break z Legionovią w drugiej lidze.

– Po takich meczach zawsze zastanawiam się, co jest przyczyną popełniania przez nas dużej liczby błędów. Ciężko pracujemy na każdy punkt, aby następnie zaprzepaścić to zupełnie niepotrzebnymi pomyłkami. Często zdarza się, że przegrane sety są właśnie ich wynikiem, a przez to nie do końca możemy pokazać swoje wszystkie możliwości.

Dużo czasu spędzasz na treningach i turniejach. A co porabiasz poza parkietem?

Poza parkietem spędzam czas z przyjaciółmi i rodziną. Poza tym lubię oglądać filmy i seriale oraz słuchać muzyki.

Jaka jest twoja najlepsza cecha na boisku?

Uważam, że moją najlepszą cechą na boisku jest to, że jestem bardzo zawzięta, nigdy się nie poddaję i zawsze walczę do końca.

Masz jakiś siatkarski autorytet i, jeśli tak, zdradzisz nam, kto to jest?

Moim siatkarskim autorytetem jest Katarzyna Skowrońska-Dolata. Zawsze byłam pod wrażeniem jej gry oraz osiągnięć. Ciekawe jest to, że jesteśmy tego samego wzrostu oraz tak samo jak ona, zmieniłam pozycję ze środka na atak (uśmiech).

źródło: www.siatka.org

http://siatka.org/pokaz/monika-kacprzak-nigdy-sie-poddaje-walcze-konca/

Czytaj dalej

adam

Młodziczki ESPES Sparty Warszawa zakończyły już swoje rozgrywki.  Podopieczne duetu trenerskiego Adamek – Teodorczyk zanotowały aż dwanaście zwycięstw z rzędu, co niewątpliwie robi wrażenie. O pracy z młodzieżą, przyszłości  i charakterze mówi szkoleniowiec Sparty, Adam Adamek.

Po dwóch latach pracy w roli asystenta w drużynie juniorek i seniorek, otrzymałeś zespół do samodzielnego prowadzenia. Jakie masz odczucia i czy to dla Ciebie duży przeskok?

Jestem bardzo zadowolony, że zostałem obdarzony takim zaufaniem, aby poprowadzić drużynę samodzielnie. Dwa lata pracy ze starszymi zespołami dały mi świeże spojrzenie na pracę z młodzieżą. Mam pomysł i jasny plan działania, aby jak najlepiej poprowadzić zespół do wielu zwycięstw i dalszego rozwoju.

Można powiedzieć, że udało się Tobie i Łukaszowi Teodorczykowi zbudować drużynę przez duże „D”. Widząc zaangażowanie i postępy twoich podopiecznych, chyba jesteś zadowolony z rozwoju swoich siatkarek?

Tak, to prawda. Myślę, że stanowimy kolektyw i wciąż będziemy tak ciężko trenować, aby pokazać jeszcze lepsza siatkówkę w naszym wykonaniu.

Jak oceniasz poziom rozgrywek w tej kategorii wiekowej?

Myślę, że będziemy odpowiednio przygotowani, aby walczyć z każdym przeciwnikiem o komplet punktów. Dziewczyny są głodne zwycięstw, więc o braku zaangażowania nie ma mowy. Mam córkę Adę (obecnie Legionovia Legionowo red.), która jeszcze niedawno była kadetką.  Dużo rozmawiamy o treningach i meczach. Wydaję mi się, że to również dzięki niej jest mi dużo łatwiej we właściwy sposób prowadzić tak młody zespół.

Dokładnie rok o tej porze nasze młodziczki grały w „ogonach” Mazowsza. Teraz stanowicie już siłę której nikt nie zlekceważy. Większość zawodniczek przechodzi w przyszłym sezonie do kategorii kadetek. Jakie masz plany na przyszłość?

Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Dziewczyny pokazały na co je stać, ale wiemy też, że w lidze kadetek będzie dużo ciężej. Jesteśmy drużyną, której inne zespoły mogą się obawiać. Stworzyliśmy bardzo dobrą atmosferę do pracy, dlatego myślę, że jesteśmy wstanie wygrać z każdym.

Dziś klub Sparta Warszawa nie ma już monopolu na młodzieżową siatkówkę kobiecą w stolicy. Powstały silne ośrodki jak Atena i Metro. Dlaczego Twoim zdaniem Sparta Warszawa jest miejscem, gdzie powinny grać najlepsze młode siatkarki?

Czasy się zmieniają… Mamy jednak osoby, które chcą odbudować „legendarna” Spartę Warszawa. Zaczynamy od podstaw tworząc drużyny, których główną cechą będzie waleczność i niesamowicie zawzięty charakter. To będzie miejsce dla prawdziwych walczaków.

Czytaj dalej

20180218_111523

W dobrych nastrojach wróciły siatkarki ESPES Sparty Warszawa z podwarszawskiego Mysiadła. Nasze młode dziewczyny udanie zrewanżowały się doświadczonym przeciwniczkom za grudniową porażkę w Nieporęcie 1-3. Mimo nierównej gry, jest to kolejny dobry mecz spartanek w drugiej lidze.

Pierwsza odsłona wyszła nam niemal idealnie. Seria zagrywek Julii Czeladko wyprowadziły nas na prowadzenie 8-2. Skuteczne ataki Moniki Kacprzak i Zuzanny Hausman powiększały przewagę naszego zespołu (16-8). Przyjęcie trzymała Wiktoria Babecka, która była mocnym punktem zespołu w tym dniu. Ostatecznie wygrywamy 25-15, grając widowiskowo i co najważniejsze bardzo efektywnie.

Po zmianie stron Sparta spuściła z tonu, wróciły „demony” własnych błędów. Mimo, że wynik cały czas oscylował w okolicy remisu (12-14, 19-20) to zawodniczki Mysiadła dominowały w tym secie. Na boisku pojawiła się Sylwia Grobys, która próbowała pociągnąć koleżanki do  przodu. Końcówka seta kompletnie nam nie wyszła, przez co oddaliśmy partię bez większej walki przegrywając 21-25.

Trzeci set to walka punkt za punkt (7-7). Przy stanie (11-10) na zagrywce pojawiła się Hausman dając nam ważny punkt z zagrywki. Gwóźdź kapitan Dominiki Kozyry po prostej, poderwał zespół do wrzucenia wyższego biegu. Kolejne skuteczne ataki Moniki Kaprzak i Anety Matczak pozwoliły nam spokojnie rozegrać końcówkę seta i ostatecznie wygrać 25-22.

Najbardziej nerwowa była czwarta odsłona. Od początku, to spartanki narzuciły swój styl gry. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza do szczęśliwego dla nas zakończenia (22-18), warszawianki stanęły. Kolejne pięć punktów trafiło na konto gospodyń (22-23). Mimo trzech piłek meczowych w górze, to siatkarki z Mysiadła odwracały kolejne akcje na swoją korzyść. Ważny 27 punkt zdobyła dla nas Grobys, a chwilę później po sporych emocjach wygraliśmy 28-26 i w całym meczu 3-1.

- Obiekt w Mysiadle jest bardzo ciemny, co chyba przełożyło się na senną atmosferę mojej drużyny. Mimo zwycięstwa nie jesteśmy zadowoleni z naszej gry. Mimo młodego wieku moich dziewczyn, wymagam od nich lepszej postawy, co pokazujemy chociażby na treningach. Przed nami turniej półfinałowy Mistrzostw Polski Juniorek w Legionowie i wiemy, że w nim musimy zagrać zdecydowanie lepiej jeśli myślimy o awansie do najlepszej ósemki w Polsce. – powiedział Robert Strzałkowski, szkoleniowiec warszawianek.

Czytaj dalej

Sto lat Monia!

2 marca 2018 13:40 | Aktualności

moniaDziś swoje urodziny obchodzi nasza atakująca Monika Kacprzak. Z tej okazji życzymy Ci samych zdanej matury na 100% i samych sukcesów – wiemy, że te dopiero przed Tobą. Wszystkiego najlepszego Monia!

Czytaj dalej
Strona 4 z 75« pierwsza...23456...102030...ostatnia »
  • Relacja TV

  • Nabór do sekcji siatkówki

    Sparta Warszawa-Wieżyca 2011 Stężyca
  • Dołącz do nas na Facebooku

  • Patronat medialny


  • Partnerzy

    Dziękujemy Urzędowi Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy za współfinansowanie Obozu Szkoleniowego w Ciechanowie w dniach 7-12.02.2016